Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2016-03-28
Words:
457
Chapters:
1/1
Comments:
4
Kudos:
10
Hits:
240

Transcultural

Summary:

Tłumaczenie tekstu Transcultural autorstwa mific.
Zgoda? Jest^^

John + Rodney = dyplomatyczna katastrofa

Notes:

Work Text:

- Posiłek z grilla jest tradycyjnym daniem wśród moich ludzi – wyjaśnił John ambasadorowi, nabierając widelcem nieco zwęgloną kiełbaskę na talerz ambasadora.

- Bardzo interesujące – mamrotał, spoglądając na kiełbaskę powątpiewająco. – W moim świecie tylko najbardziej zacofani ludzie gotują na otwartym ogniu. Mamy technologię, którą załatwiamy takie sprawy.

- Och hej, my też ją mamy– zaprotestował John. – Tony techniki. Uwielbiam technologię jednak grillowanie to swoisty męski rytuał. Tu masz jakiś ketchup.

Ambasador zbladł.

- Przyzdabiacie swoje jedzenie krwią?

- O cholera – wymamrotał John. Postukał w radio. – Teyla, tu Sheppard. Kulturowy nagły wypadek.

0o0

- Pułkowniku Sheppard! – uśmiech Teyli miał w sobie cień stali. Wiedział, że oznacza to iż kobieta walczy z chęcią wydostania się z jej bantos i bezwarunkowego pobicia wszystkich. Wepchnęła Johnowi obraźliwy talerz kiełbaski i pokierowała ambasadora w kierunku deserów.

John wziął kęs niepocieszony. W każdym razie, prawdopodobnie, nie potrzebują niczego z tej planety.

- Słyszałem, że zniszczyłeś nasze stosunki handlowe z mikrofalowym światem – powiedział Rodney wesoło, rozdzierając resztę kiełbaski, niszcząc ją z przyjemnością. – Masz już dość bycia męskim z produktami wieprzowymi? Może sprawdzimy twoją męskość w bardziej wygodnym miejscu?

John ożywił się.

0o0

John pokierował Rodney’em przez tłum, omijając szerokim łukiem obcych dygnitarzy i unikając Elizabeth. Zgadywał, że aktualnie był w niełasce.

- Doktorze McKay! – oznajmił melodyjny głos zza Rodney’a gdy Sheppard prawie sięgnął do drzwi.

- Witaj, ach...

- Taramaine – wyjaśniła dorodna blondynka. – Odwiedziłeś nasz świat zeszłego lata.

Rodney wyglądał na zaszczutego.

- Ach tak, oczywiście. Słyniecie z ...

- Tkactwa. Naprawiłeś nasze mechaniczne krosna. Do dziś działają bez zarzutu.

- Doskonale, bardzo dobrze – pogratulował Rodney do jej piersi.

John pochylił się i złapał go za ramię.

- Wybaczy nam pani, mamy plan zagrać w „schowaj kiełbaskę”.

Jej oczy rozszerzyły się.

- Ooch, gry! Mogę do was dołączyć?

0o0

- O, Boże – zajęczał Rodney. Odwrócił się do Johna, błagając.

- Nawet o tym nie myśl McKay – ostrzegł Sheppard. – A) Incydent dyplomatyczny, B) nie dzielę się.

Taramaine przyjrzała im się z ciekawością, przechylając głowę.

- Ach – zachichotała – ten rodzaj gry. Tak więc tą „kiełbaską”, którą „chowasz” jest ...

John skinął na żołnierza piechoty morskiej trzymającego tacę z hot dogami.

- Tylko kiełbaska, proszę pani. Taka jak te tu.

Taramaine sapnęła zrozpaczona.

- Zjadaliśmy męskie narządy? Słyszałam, że mieszkańcy Miasta są wojowniczy, ale nie, że zbierają takie trofea.

John jęknął i sięgnął po radio.

– Teyla?

0o0

- I ponadto – powiedziała Elizabeth – połowa galaktyki Pegaza myśli teraz, że kastrujemy swoich wrogów!

- Plusem jest – spróbował John – że to powstrzyma kilku z nich od prób porwania McKay’a lub przejęcia miasta.

Elizabeth spiorunowała ich wzrokiem.

- I sądzą, że jesteśmy kanibalami! – warczała.

– Jak to ma poprawić stosunki handlowe?

John szturchnął Rodney’a.

- Ej! To nie moja wina. Głosowałem za babeczkami, ale pułkownik Carnivore i Wookie odrzucili moją propozycję!

- Obaj jesteście wykluczeni z jakichkolwiek przyszłych przyjęć dyplomatycznych. Wynoście się!

Drzwi do biura Elizabeth syknęły przy zamknięciu. John i Rodney uśmiechnęli się do siebie i przybili piątkę.

- Zwycięstwo!